Piątki z depresją

Fochy i lenistwo, czyli depresja u nastolatków

„Kolejna moda na siedzenie w domu. Jakoś w latach 80, 90, wczesnych 00 nikt nie miał u nas depresji, wszyscy żyjemy do tej pory, mimo wzlotów i upadków czy śmierci najbliższych”*
Kilka dnia temu natrafiłam na Facebooku na artykuł odnośnie depresji wśród młodzieży, a dokładniej nastolatków. Komentarze, które znalazły się właśnie pod tym artykułem uświadomiły mi jak ogromna ciemnota panuje w naszym społeczeństwie i niestety prawdopodobnie nie zmieni się to jeszcze przez najbliższych kilka lat. Prymitywizm polskiego społeczeństwa objawia się między innymi stosunkiem do osób chorych na depresję i psychoterapii. Ludzka psychika nadal jest traktowana jako tajemna siła, której moce są niezbadane, więc traktowana jest jako temat tabu lub coś o czym przyzwoitym ludziom nie wolno rozmawiać. Tak samo traktowane są kwestie seksualne oraz kwestie związane ze zdrowiem intymnym. Na szczęście dzięki kampaniom społecznym oraz edukacji, przerywana jest otoczka nieprzyzwoitości oraz ignorancja wobec własnego zdrowia i co raz więcej kobiet zaczyna wykonywać mammografię oraz cytologię, a oprócz tego sporo osób zaczęło mówić o swoich problemach ze zdrowiem psychicznym.

Jednak wracając do relacji z młodymi osobami: z nastolatkiem trzeba starać się rozmawiać i go słuchać. Niestety najczęściej sam nastolatek nie daje rodzicowi dostępu do swojego świata. Zamyka się w pokoju, nie traktuje rodziców jako partnerów do rozmowy o swoich problemach tylko jako-w najgorszym razie wrogów, a w najlepszym wypadku jako osoby, które chcą dobrze, ale i tak „nic nie zrozumieją i nic nie poradzą”. Większość rodziców zwyczajnie nie ma pojęcia jak sobie poradzić z takim problemem, natomiast jak najbardziej go dostrzega i chciałoby coś z nim zrobić, co jest naprawdę godne pochwały. Jeżeli jesteśmy w pierwszej sytuacji, czyli jesteśmy z dzieckiem w konflikcie i wiemy, że odpowie „nie” na każdą naszą inicjatywę czy pomysł, warto sięgnąć w takim przypadku po pomoc osoby, która do niego dotrze lub ma z tą osobą w miarę dobrą relację. Może być to babcia, wujek czy jakiś dobry przyjaciel rodziny. Nie zawsze to my musimy być tą osobą, która zachęci dziecko do skorzystania z pomocy specjalisty. Jednak trzeba pamiętać o tym, że to nie zwalnia nas ze wspierania. Należy mówić i przypominać dziecku o tym, że jesteśmy gotowi je wesprzeć, gdyby uznało, że tego potrzebuje lub możemy spytać o to, jakiego wsparcia od nas oczekuje.

Natomiast kiedy mamy z dzieckiem dobry kontakt, przydatne mogą być następujące rady (znane z autopsji):

  • Spędzanie z dzieckiem jak najwięcej czasu
  • Rozmowa, wysłuchiwanie tego co ma nam do powiedzenia
  • Brak pouczania w postaci „weź się w garść”, „zajmij się nauką”, „zrób coś pożytecznego i posprzątaj w pokoju”. Takie rady, choćby płynęły z naszych najszczerszych intencji, nie poprawiają jego samopoczucia ani nie sprawią, że odwrócimy jego uwagę od choroby. Wręcz przeciwnie – może poczuć, że z powodu swojego samopoczucia jest ciężarem dla bliskich, co może spowodować odseparowywanie się od bliskich oraz społeczeństwa, a przecież tego chcemy uniknąć za wszelką cenę
  • Wspieranie oraz zapewnianie o swojej miłości bez względu na chorobę

„Za moich czasów c**ja mieliśmy i jakoś nikt depresji nie miał. Każdy potrafił się zająć sam sobą i spędzić fajnie czas z przyjaciółmi. Coś jednak jest w powiedzeniu, że od dobrobytu się ludziom w d***** przewraca”*

Osoby twierdzące, że depresja młodych ludzi to jedynie „fochy” uruchamiają prosty mechanizm myślowy – skoro kiedyś nie mówiło się o depresji wśród nastolatków to znaczy, że jej nie było. A zapewne nie było takiej choroby, ponieważ były ciężkie czasy i nikt się nad nikim nie litował. Teraz oczywiście czasy są lekkie, bo dziecko ma dostęp do wszystkich dobrodziejstw technologii i może poznawać ludzi ze wszystkich zakątków świata. Czym jest to lekkie dzieciństwo? Szkoła, zajęcia wyrównawcze, potem zajęcia sportowe, odrabianie lekcji, nauka, zajęcia z języków obcych + bycie obciążonym oczekiwaniami ze strony rodziców, ponieważ ich dziecko musi być najlepsze w każdej dziedzinie, a najlepiej, żeby dostawało wszystkie możliwe nagrody.  Dodatkowo dochodzi do tego życie po presją rówieśników (którzy potrafią być naprawdę okrutni) jeżeli chodzi o wygląd, ubiór, posiadany sprzęt elektroniczny i inne. Patrząc na to wszystko i wspominając swoje dzieciństwo to wcale mnie nie dziwi, że dla niektórych nastolatków to jest za wiele. Okres dojrzewania sam w sobie jest trudnym okresem w życiu młodej osoby, już nie mówiąc o dodatkowym obciążeniu jaki jej się dokłada bez zastanowienia.

„Kiedyś dzieciaki robiły na wsi od rana do wieczora to nawet nie pomyślały o depresji

No, ale fakt, my mieliśmy z kim gadać i do kogo pójść. Wy młodzi teraz siedzicie w Internetach i z łbem w smartphonie to czytacie bzdury w necie na temat chorób”*

Zdania oznaczone gwiazdką są skopiowanymi komentarzami jakie znajdowały się pod artykułem. Mam nadzieję, że dzięki temu wpisowi chociaż jedna z osób, która podziela zdania z komentarzy, zmieni opinię na ten temat lub znajdzie wsparcie i zrozumienie wobec choroby bliskiej jej osoby.

Ewelina Kowalska