Wyznania osób chorych i bliskich

OCD, a reakcja i relacje bliskich

Nigdy nie spodziewałem się, że będę pisał taki tekst. Nigdy nie wiedziałem co oznaczają te trzy literki- w skrócie OCD (ang. Obsessive compulsive disorder)…

Dziś ten skrót to nasza codzienność, coś co wywołuje we mnie skrajne uczucia wobec tej choroby, bo zmieniła życie mojej rodziny nie do poznania. Nie pozwala normalnie funkcjonować, ale jednocześnie choroba ta pokazuje kim naprawdę jesteśmy wobec choroby bliskiej osoby, pokazuje naszą siłę i przywiązanie wobec przeciwności życia i trudności wspólnej relacji.

OCD ma zdiagnozowane moja żona, jednak choruje cała rodzina. Tak, tak to widzę z naszej perspektywy i tak chyba jest w rzeczywistości. Jest to problem w obszarze permanentnego dbania o czystość, skrajnie, niezrozumiale dla obserwatora. Praktycznie przez cały czas trwa natłok myśli o tym co jest brudne, co jest do wyczyszczenia. W naszym przypadku dotyczy to jednak praktycznie tylko naszego domu i nas domowników. Poza domem funkcjonujemy prawie normalnie. Osoba dotknięta takim schorzeniem wymusza pewne zachowania na innych, inaczej nie potrafi funkcjonować, robi dosłownie wszystko, aby lęki zminimalizować, nie jest nauczona pracować z emocjami i bardzo często ucieka w takie reakcje. Przesadne czyszczenie to jedna z podstawowych reakcji chorych na OCD, poza na przykład natręctwami myślowymi w obszarze uczuć, tych dobrych, tych złych, czy myśli o skrzywdzeniu innych, czy też tematyce religijnej.

Żona moja ma rytuały, które musi wykonać, aby lęki pokonać. Dzień, życie jest praktycznie dostosowane do funkcjonowania w chorobie. Rytuały musimy przetrwać, aby żona choć na chwilę uzyskała spokój. Wielogodzinne procesy prowadzi sama, nikogo do swoich prac nie dopuści, ja mogę tylko zorganizować zaopatrzenie w środki czystości czy jedzenie. Jeść trzeba, ale potrafi wiele godzin funkcjonować bez jedzenia… Choroba wyczerpuje i wyniszcza fizycznie.

Co nam pomaga, gdzie znaleźliśmy ulgę od choroby…? Wyjście z domu, spacer, szczególnie w lesie, tam odnajdujemy spokój, wyjazd, nawet krótki, ale oderwanie od codzienności, ale razem. Bo czasem, gdy wiele godzin trwa proces chorobowy w domu, to ja zabieram dzieci i spędzamy całe dnie poza domem. Staram się jak tylko mogę, aby córkom organizować czas, być z nimi, pokazywać, że jest ten świat również normalnie funkcjonujący, bez choroby mamy…

Na co dzień w chorobie, jestem dla żony oparciem, potrafimy o chorobie rozmawiać, niestety, aby nie intensyfikować lęków pomagam czasem w rytuałach na tyle, na ile żona pozwala. Próbujemy otworzyć się na innych. Informować bliskich i znajomych, dla których informacja ta bywa niekiedy szokiem. Jest mi szalenie trudno zachować spokój zawsze, jestem tylko człowiekiem z własnymi emocjami, problemami, bezsilny wobec trudnej choroby, skrajne emocje utrudniają relacje.

Ważne, aby zdobywać wiedzę o chorobie, wówczas uczymy się i poznajemy choć w pewnym stopniu tego, co może przeżywać osoba chora. Bądźmy blisko. Nie bójmy się. Drugą osobę poznajemy właśnie w sytuacjach trudnych, ciężkich, to wtedy okazuje się na ile szczerze sobie ufamy, kochamy się, przyjaźnimy- właśnie wtedy, kiedy musimy się dla tej osoby poświęcić, pomóc jej, aby czerpać ten świat razem.

Choroby nie lubię (choć dzięki niej poznaję siebie, swoje reakcje i poznaję czym jest rodzina, czym jest relacja z drugą osobą) , żonę bardzo kocham i zrobię wszystko, aby dzień nasz zaczynał się normalnie i kończył normalnie, aby noce nie były od sprzątania, a od odpoczynku.

Jeśli znajdujesz się w podobnej sytuacji, zachęcamy do dołączenia do grupy wsparcia dla osób, których bliscy chorują na OCD: https://www.facebook.com/groups/805089393156087/