Piątki z depresją Wyznania osób chorych i bliskich

Szczęście jest bliżej niż myślisz

Czułam wewnętrzną ogromną pustkę. Jakbym była pustym opakowaniem jakiegoś produktu. Nic mnie nie cieszyło. Nic mnie nie smuciło. Nic nie robiło na mnie jakiegokolwiek wrażenia. Czułam się jakbym była pod kopułą, która odbija wszystkie bodźce i wyłącza uczucia. Czasami się z tego cieszyłam. Jednak z biegiem czasu zaczęło to stanowić problem i musiałam się nauczyć odczuwać emocje na nowo, bo bez tego nie byłam w stanie iść do przodu. Życie płynęło dalej, a ja stałam w miejscu. Porównałabym to do zatrzymania się po środku najbardziej ruchliwej ulicy na świecie. Wszyscy idą lub biegną, śpieszą się, żyją. A ja stałam bez ruchu, całkowicie sparaliżowana.

Ten krótki opis dosyć dokładnie oddaje to co czułam na początku swojej choroby, był to naprawdę trudny okres w moim życiu i bez wsparcia otoczenia prawdopodobnie nie udałoby mi się go przetrwać i dojść do momentu stabilizacji, kiedy to właśnie postanowiłam zacząć robić coś dla siebie. Rozpoczęłam pracę nad sobą, która trwa po dziś dzień. W momencie kiedy rozpoczęłam pracę nad sobą i zrozumieniem siebie zaczęłam czerpać pozytywne emocje oraz rzeczy płynące z otoczenia. Znalezienie źródła naszego złego samopoczucia oraz spojrzenie mu w oczy jest kluczem do drogi do zdrowia psychicznego. Wiem, że jest to niesamowicie trudne, jednak jest to jak połknięcie gorzkiej tabletki. Pomaga. Uciekanie przed problemami jedynie je powiększa, a i tak prędzej czy później się z nimi zmierzymy. Tylko wtedy poradzenie sobie z nimi będzie dużo trudniejsze. Wyjście ze strefy komfortu i zrobienie tzw. „rachunku sumienia” jest ciężkim etapem i wymaga dużej dozy odwagi. Jednak bez tego nie można iść dalej. Te wszystkie demony przeszłości będą za nami podążać, często przyciszone przez inne kwestie. Takie zachowanie jest bezcelowe i wiem to z własnego doświadczenia. Mój poprzedni wpis zakończył się słowami „w końcu jestem szczęśliwa”. Uważam, że czasem trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje własne szczęście. Czy jest to egoistyczne? Nie wiem. Niektórzy pewnie powiedzą, że tak i oczywiście nie ma w tym nic złego. Dlaczego nie mielibyśmy walczyć o swoje własne szczęście i skupić się tylko i wyłącznie na sobie? W momencie kiedy stoisz przed lustrem i pełną piersią możesz powiedzieć, że jest dobrze, to znaczy, że w tym danym momencie jesteś spełniony i powinieneś się tym delektować. Długo zajmuje zrozumienie, że jest się nieszczęśliwym. Wcale nie musi tak być. Najważniejsze jest to by pamiętać o tym, że kiedy wreszcie odrzucisz to całe zło, które Cię obciąża, wtedy możesz zacząć szukać drogi do pełni szczęścia.

Ewelina Kowalska